Parafianie z Krzeszowa protestowali przed kurią w obronie proboszcza
Kilkudziesięciu wiernych przez sześć godzin demonstrowało w Legnicy, domagając się przywrócenia ks. Łukasza Langenfelda i ks. Arkadiusza Śliwińskiego.
Kilkudziesięcioro parafian z Krzeszowa protestowało w sobotę 24 października przed pałacem biskupim w Legnicy. Domagali się przywrócenia do obowiązków proboszcza ks. Łukasza Langenfelda oraz wikarego ks. Arkadiusza Śliwińskiego. Demonstracja trwała około sześciu godzin, ale do rozmowy z bp. Andrzejem Siemieniewskim nie doszło, ponieważ hierarchy nie było tego dnia w mieście.
Według relacji portalu tuLegnica.pl uczestnicy odmawiali różaniec, zawiesili na ogrodzeniu zdjęcia proboszcza i ustawili figurę ukrzyżowanego Chrystusa. Przygotowali także ciepłe napoje i posiłek. Jedna z organizatorek, Alina Leśniak, zapowiedziała dalsze działania do czasu zmiany decyzji biskupa. Sprzeciw jest widoczny także podczas zbierania ofiar: część wiernych zamiast banknotów wrzuca na tacę monety pięciogroszowe. Taka forma protestu pojawiła się już we wrześniu.
Ks. Langenfeld został odsunięty od obowiązków proboszcza 12 września. W rozmowie z „Faktem” mówił, że przekazane mu dokumenty nie wskazywały Starej Cegielni, parafialnej nieruchomości, na której składowano odpady. Według jego relacji wymieniono zadłużenie wobec kurii, zabezpieczenie gzymsów bazyliki, niepełny inwentarz oraz umowy zawarte między parafią a Fundacją „Europejska Perła Baroku”. Duchowny kwestionuje zasadność zarzutów.
W sprawie wysypiska ksiądz utrzymuje, że próbował uporządkować sytuację zastaną po objęciu parafii w 2024 r.: zakazał dalszego przywożenia śmieci i zawiadomił organy ścigania. Jego obrońcy wskazują, że odpady trafiały tam wcześniej, i oczekują wyjaśnienia roli poprzedników.
Kuria legnicka przedstawiła 9 października inną chronologię. Według diecezji jej inspekcja odkryła odpady 17 lipca, a kontrola 15 sierpnia wykazała, że nadal były przywożone. Po poleceniu wydanym 17 sierpnia proboszcz miał zawiadomić prokuraturę. Diecezja zarzuca mu niedostateczny nadzór nad nieruchomością i spóźnioną reakcję, ale zaznacza, że nie rozstrzyga, czy duchowny sam zezwalał na składowanie. Ma to ustalić postępowanie organów ścigania.
Zastrzeżenia kurii dotyczą również niewykonania zaleceń w sprawie zabezpieczenia elewacji bazyliki i odmowy opłacenia ubezpieczenia majątku, którego koszt miała wcześniej ponieść diecezja. Kuria wskazuje też na likwidację grup parafialnych i skargi części wiernych. Publiczne wystąpienia proboszcza oceniła jako próbę nacisku na biskupa. Hierarcha zaapelował o spokój, pozostawienie wyjaśnienia sprawy niezależnym organom i przeprosił osoby zgorszone konfliktem.
Spór objął także ks. Arkadiusza Śliwińskiego, który poparł proboszcza i według tuLegnica.pl został odsunięty od części posług. Parafianie zwrócili się poza diecezję. Alina Leśniak poinformowała, że do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie wysłano prośbę o interwencję, dołączając około 600 indywidualnie podpisanych kartek.
Protestujący nie ograniczają żądań do sprawy personalnej. Domagają się szczegółowego wyjaśnienia zarzutów i dialogu o zarządzaniu wspólnotą. Uważają, że decyzje kurii nie uwzględniają głosu wiernych, podczas gdy diecezja wskazuje na odpowiedzialność za majątek, bezpieczeństwo bazyliki oraz jakość duszpasterstwa. Te dwa odmienne obrazy pozostają osią konfliktu.
Sześciogodzinna obecność pod pałacem biskupim nie doprowadziła do bezpośredniego spotkania, ale organizatorzy potraktowali ją jako kolejny etap nacisku. Pięciogroszowe ofiary na tacę mają z kolei symbolicznie ograniczać finansowe wsparcie parafii bez całkowitego rezygnowania z udziału w nabożeństwach.
Uczestnicy przygotowali się na chłód, przynosząc gorące napoje i jedzenie. Zdjęcia proboszcza, różaniec i figura Chrystusa nadawały manifestacji religijny charakter, zgodny z deklarowanym celem obrony obu duchownych.
Sprawa Starej Cegielni jest badana niezależnie od kościelnego postępowania personalnego. Kuria nie przypisała proboszczowi zgody na składowanie odpadów, lecz obciążyła go zarzutem niewłaściwego nadzoru i zbyt późnego zawiadomienia. Ks. Langenfeld twierdzi natomiast, że po rozpoznaniu problemu zatrzymał dalszy proceder i powiadomił organy ścigania. Rozbieżność obejmuje zarówno daty reakcji, jak i znaczenie dokumentów wręczonych duchownemu 12 września.
Podobny protest odbył się wcześniej w Grojcu w Małopolsce, gdzie wierni stanęli w obronie ks. Józefa Zborka. Po wydarzeniach z 4 października bp Roman Pindel opuszczał teren parafii w asyście policji. W obu przypadkach protestujący domagają się wyjaśnienia decyzji personalnych i większego wpływu wspólnot na sprawy parafii.
E.Wlodarczyk--GL