Płotnycki krytykuje plan powrotu Rosji do siatkówki i omawia wygraną Ukrainy
Ołeh Płotnycki zakwestionował decyzję o przywróceniu reprezentacji Rosji do międzynarodowej siatkówki w przyszłym roku. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” wskazał, że wojna nadal trwa, a rosyjskie ataki na ukraińskie domy nie ustały.
Ołeh Płotnycki zakwestionował decyzję o przywróceniu reprezentacji Rosji do międzynarodowej siatkówki w przyszłym roku. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” wskazał, że wojna nadal trwa, a rosyjskie ataki na ukraińskie domy nie ustały.
Przyjmujący Ukrainy odniósł się do zapowiedzi FIVB, która powoływała się na decyzję Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Płotnycki pytał, co zmieniło się od czasu wykluczenia Rosjan. Nie rozumie ich powrotu po czterech latach nieobecności przy trwającej wojnie i uważa, że władze powinny ponownie przemyśleć sprawę.
Wypowiedź nastąpiła po zwycięstwie Ukrainy nad Bułgarią 3:1 na mistrzostwach Europy w Sofii. Ukraińcy pokonali gospodarzy i wicemistrzów świata, a Płotnycki zdobył 24 punkty, w tym siedem bezpośrednio zagrywką. We wtorek jego reprezentacja zagra z Polską.
Zespół Ukrainy wcześniej po raz pierwszy w historii awansował do turnieju finałowego Ligi Narodów. Płotnycki, pytany przez Edytę Kowalczyk o znaczenie doświadczeń z pierwszej części sezonu, podkreślał rolę nastawienia i pewności siebie. Według niego problemy pojawiają się, gdy zawodnicy tracą wiarę we własną grę i spuszczają głowy.
Siatkarz ocenił, że nastawienie takie jak w meczu z Bułgarią pozwala walczyć o kolejne wygrane. Za szczególnie istotne uznał przyjęcie zagrywki i atak na wysokiej piłce. W niektórych fragmentach spotkania Ukraina była w tych elementach skuteczniejsza od rywali i, w jego ocenie, to pomogło jej zwyciężyć.
Płotnycki opisał także współpracę z Raulem Lozano. Argentyński trener 20 lat wcześniej doprowadził Polskę do srebrnego medalu mistrzostw świata. Zawodnik przedstawił go jako człowieka o gorącym temperamencie: spokojnego przy utrzymaniu koncentracji i dyscypliny przez drużynę, ale reagującego gwałtownie, gdy tych elementów brakuje.
Przyjmujący wrócił w tym sezonie do reprezentacji po wcześniejszej rezygnacji i ogłoszeniu zakończenia kariery w kadrze. Decyzje te wywoływały krytykę. Powiedział, że spodziewał się początkowych trudności z odzyskaniem reprezentacyjnego rytmu. Większość kolegów zna jednak od ponad dziesięciu lat, a młodszych stażem zawodników również zdążył dobrze poznać.
Według Płotnyckiego w drużynie szybko powstała dobra atmosfera. Zaznaczył, że na obecnym etapie sezonu zawodnicy odczuwają już znaczne zmęczenie. Nie chcą jednak, aby zdominowało ono ich podejście, i zamierzają utrzymać poziom zaprezentowany przeciwko Bułgarii.
Przed wtorkowym meczem z Polską mówił o dobrych relacjach z Kamilem Semeniukiem, swoim kolegą z Perugii. Wspomniał ich wspólne żarty i cieszył się z możliwości gry po przeciwnych stronach siatki. Podobnie odniósł się do spotkania z Wilfredo Leonem, którego zna z wcześniejszych występów w tym klubie.
Pytany o ukraińskiego środkowego Jurija Semeniuka i polskiego przyjmującego Kamila Semeniuka nie wskazał, który jest mocniejszy. Podkreślił znaczenie Jurija jako kapitana Ukrainy. Z Kamilem tworzy natomiast duet klubowy, który często wspólnie odpowiada za przyjęcie silnych zagrywek przeciwników.
Przyjmujący podkreślał więc zarówno relacje z polskimi siatkarzami, jak i znaczenie sportowe nadchodzącego spotkania. Rozmowa o rywalizacji z Polską nastąpiła po meczu, w którym Ukraina wygrała na terenie Bułgarów i potwierdziła możliwości pokazane wcześniej w Lidze Narodów.
Płotnycki zgodził się, że mecz z liderem światowego rankingu daje rywalom Polski możliwość zdobycia wartościowych punktów do zestawienia FIVB. Ocenił, że presja po stronie ukraińskiej będzie znacznie mniejsza niż po polskiej. Do meczu Ukraina podejdzie po wygranej nad Bułgarią, a jej lider równolegle podtrzymuje sprzeciw wobec powrotu Rosji do rozgrywek międzynarodowych.
B.Michalski--GL