Śledztwo po pożarze przy stacji Starlink w Woli Krobowskiej
Pożar skrzynki zasilającej przy naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink badają prokuratura, policja i ABW. Śledczy nie wykluczają sabotażu, ale nie potwierdzili jeszcze przyczyny zdarzenia.
Zgłoszenie o pożarze przy instalacji antenowej w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim wpłynęło do straży pożarnej w środę po godz. 21.00. Na miejsce skierowano trzy zastępy, w tym jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej.
Mł. kpt. Michał Maroszek z Komendy Powiatowej PSP w Grójcu poinformował, że paliła się skrzynka zasilająca na prywatnej posesji. Strażacy podali jeden prąd wody, zabezpieczyli teren i zapewnili oświetlenie. Działania zakończyły się po godz. 3.00.
Na miejscu pracowali kryminalni z Radomia, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralnego Biura Śledczego Policji. Czynności prowadzono pod nadzorem prokuratora.
Prokuratura Rejonowa w Grójcu wszczęła śledztwo dotyczące uszkodzenia infrastruktury telekomunikacyjnej i stacji bazowej łączności satelitarnej. Rzeczniczka prok. Aneta Góźdź powiedziała, że nie wykluczono działania sabotażowego. Śledczy mają zabezpieczyć monitoring, a sprawę może przejąć Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
RMF FM podało, że zniszczona została rozdzielnia połączona z antenami. Rozgłośnia informowała nieoficjalnie o znalezieniu obok spalonej skrzynki butelki z łatwopalną substancją, przypominającej koktajl Mołotowa. Prokuratura nie potwierdziła ani nie zdementowała tych ustaleń, zaznaczając, że na obecnym etapie nie będzie ujawniać szczegółów.
Instalacja w Woli Krobowskiej wraz z podobną stacją w pobliżu Kowna na Litwie zapewnia dostęp do sieci Starlink w części Europy Środkowo-Wschodniej, w tym na Ukrainie.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział w TVP Info, że operatorem obiektu jest państwowa spółka Exatel, uczestnicząca w zapewnianiu łączności w Polsce i dla Ukrainy. Ostrzegł, że wyłączenie takich instalacji mogłoby zakłócić dostęp do internetu oraz działanie usług, w tym bankomatów.
Exatel przekazał „Rzeczpospolitej”, że nie jest właścicielem stacji ani infrastruktury objętej pożarem. Spółka dzierżawi grunt i udostępnia działkę klientowi w ramach poddzierżawy. Żaden element infrastruktury Exatela nie został uszkodzony, a zdarzenie nie wpłynęło na ciągłość i bezpieczeństwo jego usług.
Gawkowski ocenił, że ogień objął system zasilania i agregat, a sposób działania miał wskazywać na próbę wyłączenia stacji. Zastrzegł jednak, że nie można obecnie przesądzać o ewentualnym udziale Rosji. ABW analizuje różne wersje, a nie odnotowano krytycznych przerw w dostępie do internetu.
Wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Duszczyk powiedział w TOK FM, że wobec elementu infrastruktury krytycznej zastosowano standardową procedurę. Służby mają ustalić, czy przyczyną było zwarcie instalacji, czy celowe podpalenie.
Wstępne informacje o możliwym podpaleniu pozostają niezweryfikowane procesowo. Znaleziska z miejsca, nagrania i stan urządzeń muszą zostać poddane oględzinom oraz ekspertyzom, zanim prokuratura określi oficjalny mechanizm powstania ognia.
Wypowiedzi Gawkowskiego wskazują na znaczenie stacji dla łączności z Ukrainą, ale minister nie podał informacji o skutecznym przerwaniu usług. Exatel jednoznacznie oddzielił własną sieć od wyposażenia klienta i zapewnił, że jego świadczenia działają bez zakłóceń.
Zaangażowanie ABW i CBŚP wynika z charakteru obiektu oraz potrzeby równoległego sprawdzenia wersji technicznej i celowego działania. Wiceminister Duszczyk podkreślił, że obecność tych służb jest standardem przy incydentach dotyczących infrastruktury krytycznej.
Dalsze decyzje będą zależeć od zabezpieczonych dowodów. Jeżeli sprawę przejmie prokuratura okręgowa, zmieni się jednostka prowadząca, ale na obecnym etapie postępowanie formalnie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Grójcu.
V.Lipinski--GL