Reforma PIT 2027: Nowa skala podatkowa i zmiany dla ryczałtowców
Sejm i Senat zakończyły prace nad szeroką reformą podatkową, która trafi teraz na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Ustawa zakłada wprowadzenie nowej trzystopniowej skali PIT, likwidację ulgi internetowej oraz podwyższenie CIT dla dużych przedsiębiorstw. Przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku.
Parlament zakończył prace nad ustawą wprowadzającą istotne zmiany w systemie podatkowym. Przepisy trafiły teraz na biurko prezydenta Karola Nawrockiego, który ma 21 dni na podjęcie decyzji dotyczącej ich podpisania, nałożenia weta lub skierowania aktu do Trybunału Konstytucyjnego. Aby nowelizacja mogła wejść w życie z początkiem roku podatkowego, musi zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw przed końcem listopada.
Proces legislacyjny przebiegał w dużym pośpiechu. W ciągu trzech dni projekt przeszedł przez rząd, Sejm i Senat. Rząd musiał dwukrotnie procedować ustawę, aby uniknąć zarzutów o jej niekonstytucyjność. Celem reformy jest m.in. wsparcie klasy średniej poprzez wprowadzenie ulg podatkowych, przy jednoczesnym obciążeniu podatników o najwyższych dochodach oraz dużych przedsiębiorstw.
Kluczowym elementem zmiany jest nowa, trzystopniowa skala dochodów dla osób fizycznych rozliczających się na zasadach ogólnych. Dotyczy to pracowników zatrudnionych na umowach o pracę, zleceniach i dziełach oraz przedsiębiorców prowadzących działalność na zwykłych zasadach. Pierwszy próg podatkowy zostaje podniesiony z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł. Dochody w tym przedziale pozostaną opodatkowane stawką 12 proc.
Wprowadzona została również pośrednia stawka podatkowa na poziomie 24 proc., która będzie obowiązywać dla nadwyżki dochodów mieszczącej się w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł rocznie. Kwoty przekraczające 150 tys. zł będą opodatkowane stawką 32 proc. Zmiana ta ma przynieść oszczędności około 3,5 mln osobom. Dla przykładu, przy miesięcznej pensji brutto na poziomie 12 tys. zł różnice w wysokości należnego podatku są już odczuwalne. Maksymalny miesięczny zysk z reformy dla etatowców wyniesie 300 zł.
Reforma zakłada również istotne modyfikacje w zakresie dostępnych ulg podatkowych. Od 2027 roku znikać ma tzw. ulga internetowa, która do tej pory pozwalała na odliczenie wydatków związanych z użytkowaniem sieci stacjonarnej i mobilnej. Limit roczny wynosił 760 zł, a korzystanie z niej było możliwe przez dwa lata z rzędu. Likwidacja tego rozwiązania ma przynieść oszczędności budżetowe na poziomie około 36 mln zł rocznie.
Z drugiej strony podwojona zostanie ulga dla krwiodawców. Obecnie jeden litr oddanej krwi wyceniany jest na 130 zł, po zmianach kwota ta wzrośnie do 260 zł. W 2024 roku z tej ulgi skorzystało blisko 195,8 tys. podatników, odliczając łącznie 44,3 mln zł. Ekspert podatkowy Piotr Juszczyk z inFaktu wskazuje, że przy stawce 12 proc. dawca krwi oddający maksymalną roczną ilość (2,7 litra) odliczy od podstawy opodatkowania 702 zł zamiast obecnych 351 zł, co przekłada się na realny zysk w portfelu na poziomie 84 zł. Przy stawce 32 proc. zysk ten wyniesie 225 zł. Koszt dla budżetu państwa z tytułu podwyższenia tej ulgi szacowany jest na około 5 mln zł rocznie.
Nie wszyscy podatnicy odniosą korzyści z nowych przepisów. Osoby o najwyższych dochodach, czyli te, których roczny przychód przekracza 1 mln zł, będą płacić więcej. Stawka daniny solidarnościowej wzrośnie z obecnych 4 proc. do 5 proc.
Zmiany dotkną również ryczałtowców. Z możliwości rozliczania się ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych od nowego roku podatkowego skorzystają tylko podatnicy, których przychody w poprzednim roku nie przekroczyły 250 tys. euro. Poprzedni limit wynosił 2 mln euro. Mniejsze firmy zachowają prawo do ryczałtu, natomiast podmioty o wyższych obrotach zostaną zmuszone do przejścia na zasady ogólne lub opodatkowanie liniowe.
Warto również zwrócić uwagę na zmiany w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT). Stawka CIT dla dużych firm, których przychody w poprzednim roku przekroczyły 50 mln euro, wzrośnie z 19 proc. do 22 proc. Mniejsi podatnicy CIT zachowują dotychczasowe stawki, w tym preferencyjną stawkę 9 proc.
Rząd obiecuje, że reforma przyniesie ulgi dla klasy średniej, jednak eksperci ostrzegają przed potencjalnymi haczykami i skutkami ubocznymi. Ostateczna forma przepisów zależy od decyzji prezydenta Karola Nawrockiego w ciągu najbliższych trzech tygodni.
F.Glowacki--GL