Śmierć 66-latka w warszawskim hipermarkecie. Zatrzymany przez ochronę po alarmie
W warszawskim hipermarkecie przy Alei Krakowskiej zmarł 66-letni klient, który został zatrzymany przez ochronę po uruchomieniu się alarmu antykradzieżowego. Pomimo ponadgodzinnej reanimacji mężczyzna nie odzyskał przytomności. Stołeczna policja potwierdziła śmierć, a sprawą zajmie się prokuratura.
W hypermarkecie położonym przy Alei Krakowskiej w Warszawie doszło do tragicznego zdarzenia, którego skutkiem była śmierć 66-letniego klienta. Mężczyzna zmarł pomimo podjętych prób reanimacji, które trwały ponad godzinę. Informację o zgonie potwierdziła warszawska policja.
Do incydentu doszło w piątkowe popołudnie, 28 sierpnia. Senior udał się na zakupy do lokalnego hipermarketu. Po dokonaniu płatności przy kasie i zebraniu towaru przystąpił do wyjścia z budynku. W momencie przechodzenia przez bramki antykradzieżowe uruchomił się alarm.
Zgodnie z relacją osoby znającej okoliczności zdarzenia, mężczyzna twierdził, że nie dokonał kradzieży i upierał się przy swoim zdaniu. Nie zgodził się na pokazanie paragonu ochroniarzom. Zamiast tego domagał się sprawdzenia nagrań z kamer monitoringu lub wezwania policji.
Mężczyzna został zatrzymany przez służby porządkowe. W trakcie oczekiwania na przybycie funkcjonariuszy skorzystał z toalety w obiekcie. Krótko później nagle zasłabł. Ochroniarze natychmiast przystąpili do udzielania pierwszej pomocy, a następnie akcję przejęli ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce wraz z policją.
U zatrzymanego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Pomimo intensywnych zabiegów reanimacyjnych przeprowadzanych przez ponad godzinę, nie udało się uratować jego życia. Przed budynkiem, w którym doszło do tragedii, pojawiły się znicze złożone przez mieszkańców.
Według informacji przekazanych redakcji "Fakt" przez informatora, między klientem a ochroną nie doszło do żadnych przepychanek ani użycia siły. Źródło zaznaczyło, że nic nie wskazuje na nieprawidłowości w działaniu służb porządkowych. Przyczyną alarmu miało być niewyłączone zabezpieczenie na produkcie rybnym. Mężczyzna zapłacił za tę pozycję i posiadał ją na paragonie, którego jednak odmówił pokazania.
Stołeczna policja potwierdziła fakt śmierci 66-latka. Sprawą ma się zająć warszawska prokuratura, do której kierowane są pytania dotyczące szczegółowych okoliczności zdarzenia.
T.Wisniewski--GL